Spread the love

Koniec roku składnia do podsumowań. Remanentu doświadczeń z minionych miesięcy, rzeczowej ich oceny, powzięcia planów i postanowień na kolejny rok. Ja o ostatnich miesiącach mogę powiedzieć, że pracowałam pełną parą, w święta wypuściłam trochę pary i w tym momencie bardzo mi pary brakuje.

Założenie pracowni artytstycznej Oval było realizacją moich skrywanych marzeń. Chciałam po prostu siedzieć i szyć. Ta myśl towarzyszyła mi przed zaśnięciem i wracała tuż po obudzeniu. Postanowiłam przejść od słów do czynów. Bingo! Szybko się jednak okazało, że samo szycie nie wystarczy. Bo, żeby móc to robić trzeba mieć dobre miejsce, to znaczy trzeba: znaleźć lokal na pracownię, wynająć, wyposażyć, czyli zerwać stare wykładziny i położyć nowe, kupić regały, wnieść je na III piętro bez windy, zmontować, przewieźć wszystkie materiały, poukładać etc., etc., etc.

 

 

Super, jest miejsce można tworzyć! Tylko co, czy biżuterię, bo to podstawowa działalność pracowni, czy rozchwytywane przez wszystkich wianki, póki sezon trwa?  Hmmm, będę działać dwukierunkowo, a informacja zwrotna od klientów da mi odpowiedź.

Świetnie, do dzieła! Ale! Do klientów trzeba dotrzeć, żeby ich mieć. Jak się ma można pytać. Dobra to jeszcze trzeba zrobić dobry marketing. Internetowy najlepiej. Dobrze by to było umieć. Trzeba się więc tylko nauczyć!

Znakomicie! To jazda tworzę! Na szkoleniach i konferencjach marketingowych mówili, że trzeba być autentycznym, czymś się wyróżnić i rozwiązywać problemy klienta. Dobra już się za to biorę, tylko szybciutko jeszcze moje problemy: dziś trzeba skręcić stół, żeby zrobić sesję zdjęciową. Sesja jest po to, żeby zrobić marketing. Marketing po to, żeby dotrzeć do potencjalnego klienta. Potencjalny klient, żeby kupił lub powiedział czego potrzebuje. Jeszcze zakupy materiałów, żeby zrobić biżuterię dla tego klienta, który już określił czego chce. Porządkowanie faktur, odebranie Witka z przedszkola, spacer – 2 godziny, w domu obiad, kąpanie załatwi mąż, czytanie – 1,5 h, czas wolny, czyli kurs w interncie: sutasz albo florystyka, i spać. O to jutro mogę coś stworzyć! Error, kontrola na chirurgi urazowej. No nic, to jutro załatwię płacenie rachunków, rozpakuję ostatnie byle jak rzucone w pracowni pudła i obrobię zaległe zdjęcia, a po jutrze wykroję 3,5 godziny potrzebne na uszycie kolczyków. Ok, czyli wystarczy wydłużyć dobę o jakieś 5 godzin lub wyeliminować sen. Prościzna!

Uff! Męczące prawda? No tak było, szczególnie na początku. Zderzenie świata idealnych wyobrażeń ze skrzeczącą rzeczywistością zostawiało mentalne siniaki. Było i jest, ciekawie, intensywnie. Rodzi sie marka i poprawia logistyka. Doprecyzowuje mi się wizja twórcza i wyrabiają nawyki. Artystka i menadżer, docierają się ze sobą, szukają kompromisów, żeby stworzyć wspólnie zdolnego rzemieślnika.

I takie to procesy doprowadziły do chwili, w której jestem obecnie. Chwilowo bez pary i dyscypliny, żeby wciąż działać na tak wysokich obrotach, jak w ostatnim czasie. Czuję potrzebę duchowej wędrówki, zbierania wrażeń estetycznych, wizualnych zachwytów, obcowania ze sztuką, która zostawi we mnie głęboki ślad, będzie źródłem inspiracji. Jednocześnie czuję równie palącą potrzebę włożenia wełnianych skarpet, okręcenia się kocem i zapełnienia wewnętrznej pustki smalcem i kiszonym ogórkiem. Smalcem półwegańskim, z racji umiłowania lżej strawnej diety.

Emigruję w książkowy świat ornametyki i dizajnu. Chowam się, żeby nabrać sił. Na rok 2019 mam juz śmiałe i szeroko zakrojone plany. Pierwszy to taki, że Ovalowo zacznę rok 7-go stycznia.

Życze Wam szampańskiej zabawy w Sylwestra!


Dodaj komentarz

Specify Facebook App ID and Secret in Super Socializer > Social Login section in admin panel for Facebook Login to work

Specify Twitter Consumer Key and Secret in Super Socializer > Social Login section in admin panel for Twitter Login to work

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *