Spread the love

Fajnie jest dostawać prezenty, zwłaszcza kiedy są pięknie zapakowane. Miło jest je otwierać (chyba, że są zapakowane tak pięknie, że aż szkoda otwierać). Jednak ja najbardziej lubię prezenty pakować. Pakowanie to jest to!

Sztuka pakowania ma w mojej rodzinie długą tradycję, a jej tajniki przekazywane są od trzech pokoleń. Zaczęło się w okupowanym przez Niemców Krakowie. W chwili wybuchu wojny, mój dziadek Tadeusz był w wieku stosownym do pobierania nauk. Jedyna polska szkoła na jakiej funkcjonowanie zgodzili się Niemcy miała profil handlowy. Dziadek uczył sie pilnie, niestety skłonność do szczerych do bólu żartów nie pozwoliła mu zaliczyć pierwszego roku. Pamiętająca mu, wyjątkowo celny przytyk nauczycielka towaroznastwa oblała go na egzaminie. Zanim dziadek miał okazję się poprawić szkołę zamknięto. Młody Tadek nie stracił skłonności do żartowania (co nie raz jeszcze wpakowało go w tarapaty), stał się za to bogatszy o cenną umiejętność pakowania. W ramach towaroznastwa nauczaniu pakowania poświecano cały semestr, czyli około pół roku. O umiejętnościach mojego dziadka w tym zakresie krążyły legendy, potrafił zapakować wszystko we wszystko i nawet fakt, że papier był mniejszy od paczki nie stanowił dla niego przeszkody.

Z najwcześniejszego dzieciństwa pamiętam prezenty choinkowe równiutko zapakowane w, mniej lub bardziej kolorowy – zależy, co “rzucili” – papier, z idealnie symetrycznymi wstążeczkami. Kolejne wspomnienie bożonarodzeniowe to mój tato pakujący prezenty. Swoje umiejetności zdobył przez lata przyglądając się dziadkowi. Tłumaczył mi wtedy, jak należy oszacować wielkość pakowanej rzeczy do arkusza papieru, w jaki sposób zaginać go, by łączenie było najmniej widoczne, pokazywał różne sposoby na zaginanie rogów i końcówek papieru oraz jak symetrycznie wiązać wstążki, jak korzystać z papieru ekomomicznie, żeby było najmniej spadów i żeby na pewno wystarczyło na wszystkie paczuszki.

W tym miejscu na scenę wchodzi moja mama, dopieszcza każdą z paczek, dodaje artystyczny akcent: kontrastową wstążkę, zieloną gałązkę, brokatową gwiazdkę. Prezent to ma być całość, coś wyjatkowego, obdarowany ma się zawahać, wiedziony silną ciekawością  tego co jest w środku, przez ułamek sekundy zastanawia się czy nie szkoda zniszczyć tak kunsztowne opakowanie. Bo opakowanie to pierwszy komunikat: jesteś dla mnie ważny, zadałem sobie tyle trudu, aby Twoja przyjemność była pełniejsza. Przysłowiowa wisienka na torcie.

To właśnie pakowanie prezentów jest dla mnie kwintesencją magii świąt. Pamiętam te chwile z rodzinnego domu. W wigilię, na ostatniej prostej, kolejni domownicy wymykali się z frontu przygotowań, zamykali za sobą drzwi pokoju, a czas stawał w miejscu, szeleścił papier, furkotały kolorowe wstążki, można było w skupieniu i z czułością pomyśleć o bliskich, dla których pakowało się prezent.

Bo w prezentach najfajniejsze jest…pakowanie

!


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Specify Facebook App ID and Secret in Super Socializer > Social Login section in admin panel for Facebook Login to work

Specify Twitter Consumer Key and Secret in Super Socializer > Social Login section in admin panel for Twitter Login to work

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *